sobota, 4 stycznia 2014

Od Sharpnes

Wędrowałam po niebie. Dryfowałam wśród śnieżno białych obłoków. Było cudownie. Byłam w swoim żywiole. W końcu znudziło mi się delektowanie spokojem i ruszyłam w świat. Okrążyłam calusieńki świat. Byłam zadowolona z siebie. Pobiłam własny rekord, zajęło mi to tylko sześć minut. Odwróciłam głowę, żeby zobaczyć co jest za mną. W tym samym czasie zderzyłam się głowami z jakimś durnym ptakiem. Nie mogłam wyrównać lotu, spadałam. Już myślałam, że to koniec mojej kariery wyścigówki, ale nagle pode mną zamiast zamarzniętego jeziora zobaczyłam jak wszystko topnieje. Wpadłam do wody. Wynurzyłam łeb w mgnieniu oka, w końcu doskonale pływam. Rozejrzałam się. Na brzegu stała jakaś wadera. Szybko wyskoczyłam z jeziora i stanęłam tuż przed jej nosem.
-Kim jesteś? - zapytałam
-Witaj, jestem Ann, Alfa Watahy z Mrocznej Puszczy
-Niech zgadnę, jestem na waszych terenach?
-Zgadza się
-Ok, to chcę dołączyć, bo macie tutaj wspaniałe niebo
-Zapraszam
Wadera zaprowadziła mnie do drugiej Alfy, Antitei, i do jakiegoś basiora o imieniu Larkin. Najpierw zagadałam do tej wadery.
-Hej, jestem Sharpnes, jestem nowa
-Cześć, Antitei, to jest obrońca Alf, Larkin
-Ta, cześć
Uśmiechnęłam się w stronę basiora. On jednak tego nie odwzajemnił.
-Jesteś bardzo agresywny... - westchnęłam 
Basior teraz patrzył na mnie potająco.
-Czytam w myślach - wyjaśniłam

Antitei? Larkin?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz