Wędrowałam po niebie. Dryfowałam wśród śnieżno białych obłoków. Było cudownie. Byłam w swoim żywiole. W końcu znudziło mi się delektowanie spokojem i ruszyłam w świat. Okrążyłam calusieńki świat. Byłam zadowolona z siebie. Pobiłam własny rekord, zajęło mi to tylko sześć minut. Odwróciłam głowę, żeby zobaczyć co jest za mną. W tym samym czasie zderzyłam się głowami z jakimś durnym ptakiem. Nie mogłam wyrównać lotu, spadałam. Już myślałam, że to koniec mojej kariery wyścigówki, ale nagle pode mną zamiast zamarzniętego jeziora zobaczyłam jak wszystko topnieje. Wpadłam do wody. Wynurzyłam łeb w mgnieniu oka, w końcu doskonale pływam. Rozejrzałam się. Na brzegu stała jakaś wadera. Szybko wyskoczyłam z jeziora i stanęłam tuż przed jej nosem.
-Kim jesteś? - zapytałamsobota, 4 stycznia 2014
Od Sharpnes
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz